Chłopiec uprowadzony “z miłości” przez ojca

Po ponad roku matka odzyskała syna, który został uprowadzony i wywieziony przez ojca na Dominikanę. Mężczyzna został zatrzymany w Monachium – poinformowała PAP w poniedziałek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus.

Następny przypadek rodzica który porywa w oparciu o “miłość”. Tylko do kogo? Oczywiście do siebie, bo o 10 letniego synka nie można tu mówić. Szkoda jedynie, że Polscy biurokraci nie walczą z takim zaangażowaniem w sytuacjach gdy porywacz przyjeżdża do Polski. Wtedy karty się odwracają i uprowadzenie przekształcone jest w …”powrót do kraju”.

PAP poprzez Dziennik.pl opisuje ten przypadek i sukces w odzyskaniu chłopca

10-letniego chłopca oddali matce przedstawiciele Prokuratury Generalnej Republiki Dominikańskiej.

Poznańska prokuratura prowadziła postępowanie przeciwko 37-letniemu Radosławowi K., który mając ograniczoną władzę rodzicielską, w październiku 2009 roku, wbrew woli matki, uprowadził syna. Dzieck omieszkało wraz z matką w Poznaniu.

“Ustalono, że mężczyzna wraz z dzieckiem przebywa najprawdopodobniej na terenie Dominikany. Postępowanie przeciwko Radosławowi K. zostało zawieszone i wydany został za podejrzanym Europejski Nakaz Aresztowania” – poinformowała Mazur-Prus.

Jak wyjaśniła, Republika Dominikańska jest państwem, z którym Polska nie ma podpisanych w zakresie współpracy w sprawach karnych, jednakże m.in. dzięki współpracy z Prokuraturą Generalną Republiki Dominikańskiej i przy pomocy konsula polskiej placówki dyplomatycznej w Bogocie, Radosław K. został zatrzymany na Dominikanie i poddany procedurze wydalenia w trybie administracyjnym.

“Radosław K. w eskorcie funkcjonariuszy dominikańskiej policji wylądował w Monachium, gdzie został zatrzymany zgodnie z procedurą Europejskiego Nakazu Aresztowania” – poinformowała.

Chłopiec, po zatrzymaniu ojca został umieszczony w placówce opiekuńczej. Tam czekał, aż przyleci po niego matka.

Radosławowi K. podejrzanemu o uprowadzenie syna grozi kara trzech lat więzienia.

 

Źródło: Dziennik.pl