Puste słowa Rzecznika Praw Dziecka…

Biuro Rzecznika Praw Dziecka ma USTAWOWO chronić dobra dziecka. Społeczeństwo wydaje miliony na utrzymanie tej instytucji, która z kolei, dla usprawiedliwienia swojej egzystencji, wydaje krocie na reklamy w telewizji i innych mediach, organizowanie konferencji, szkolenie swoich pracowników, premie, itd.
Oto przykład jednej z wzruszających reklam.

Wszystko ładnie powiedziane, wyprodukowane, zapłacone… Po prostu klasa z wypasem.

A co robi ten sam Rzecznik, gdy przychodzi do realiów wdrożeniowych tego co sam mówi?

Mógłbym zacytować jednego z nagranych w restauracji “Sowa” byłych  już ministrów obecnego reżimu, a który kończy wulgarną wypowiedź sławnym hasztagiem  – #KamieniKupa.
Za KAŻDYM razem biuro Rzecznika, występuje w obronie polskich porywaczy, którzy wbrew prawu dopuszczają się godzenia w dobro własnych dzieci. Rzecznik Praw Dziecka mówi jedno dla mediów, a co innego sądom. HIPOKRYTA!

Niestety, media polskie są nie lepsze. Dla biura Rzecznika dzieci są zawsze “polskie”.  Sędziowie, którzy czasami wyłamują się i nie stosują logiki stadnej, są napiętnowani publicznie, oskarżani bezpodstawnie o łapówkarstwo nie tylko przez zainteresowanych rodziców, ale też przez dziennikarzy. Nic dziwnego, że znaczna grupa sędziów woli nie mącić w wodzie i nie zagrażać swojej przyszłej karierze zawodowej. Cóż polskiego sędziego obchodzi rodzic z Kanady, USA czy Norwegii. Bliższa jest koszula ciału, i wszystko  jest spoko…